Wiosna przyszła do nas niespodziewanie i zaskoczyła piękną pogodą. Z szaroburej zimy w ciągu kilku dni zrobiło się zielono, a przede wszystkim ciepło. Taka pogoda zachęca zawsze do spacerów i aktywności na świeżym powietrzu. Nie byłabym sobą gdybym nie napisała jak to się ma do noszenia dziecka w chuście. 

Wiosenny spacer z dzieckiem w chuście to nie tylko fajny pomysł na spędzenie majówki w mieście ale sadząc po tym jak ogołoconą dosłownie została moja chustynkowa wypożyczalnia :) jest to nadmorski niezbędnik. Fakt, że rodzice wyjeżdżając na majówkę myślą o zapatrzeniu się w chustę czy nosidło pokazuje jak bardzo to całe noszenie stało się popularne i jestem przekonana, że nie jest to tylko chwilowy boom a realny niezbędnik majówkowicza. Zalety noszenia dla dziecka i rodzica  to odrębny temat, natomiast dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na to jakie ułatwienia daje nam taki sposób znoszenia dziecka. Możemy z małym chusciochem  wszędzie wejść i człowiek nie musi zastanawiać się czy po drodze np. będą schody. Czasami na starym mieście bruk tez nie ułatwia spokojnego przejazdu wózkiem chyba, że mamy niezłą amortyzację opon. 

Dla mnie zwiedzanie z dzieckiem w chuście to swego rodzaju wolność. Nie muszę przejmować się czy mój pojazd gdzieś wjedzie czy nie, nie muszę zastanawiać się czy dam dokąd idę będzie swobodny przejazd. Po  prostu idę i już. Żadne bariery architektoniczne nie są mi straszne. Płac zabaw ze starszym dzieckiem czemu nie mogę moje młodsze wrzucić na plecy i czuwać nad straszakiem zwłaszcza jeśli jest niewielka różnica wieku miedzy nimi.

Podobnie rzecz ma się jeśli postanowimy majówkę spędzić nad morzem. Kto był w Jastrzębiej Górze ten wie o czym mówię. Znoszenie choćby najlżejszego wózka to nie lada wyzwanie. Zresztą może to być np. Jarosławiec z pięknymi zjazdami na plażę, a i tak wybiorę chustę, bo dla mnie przyjemniej jest spacerować sobie swobodnie bez ciągnięcia 12 kg pojazdu. Oczywiście nie mam na myśli tylko maluszków, które szczególnie potrzebują bliskości, ale nawet kilkulatków co to wesoło biegają po plaży 5 godzin. Bo nawet dla bardzo żywego i energicznego dziecka przychodzi czas rozładowania baterii i dobrze mięs wtedy choćby chustę kółkowa co by powrót był dla nas mniej męczący. Osobiście dla mojej prawie 2 latki biorę nosidło bo jak nóżki bolą i mała robi się śpiąca to mogę szybko na plecy wrzucić i kontynuować spokojny spacer albo powrót. 

No dobra ale czy takie 2 letnie dziecko to można w chuście jeszcze nosić? Oczywiście, że można to jest kwestia takiej cierpliwości dziecka i tego na co nam w danej chwili pozwoli. Osobiście wybrałabym chustę zamiast nosidła bo jest po prostu wygodniej, natomiast moje dziecko woli nosidło, mimo, że całkiem sprawnie motam to i tak dla tego zbuntowanego dziewczęcia jest to o 10 s za długo.