Kolejna grupa wspaniałych rodziców dołączyła do grona chustujących  i może cieszyć się z bliskości jaką daje noszenie swojego dziecka. Na warsztatach czy konsultacjach indywidualnych są zawsze rodzice z konkretną potrzebą albo problemem, które chusta ma rozwiązać. Często chusta daje takie rozwiązanie czyli np. uwalnia ręce i mama może sobie zrobić kanapkę. Czasami oczekiwania są nierealne bo noszenie w chuście nie wyeliminuje płaczu dziecka. I mam zawsze taką myśl czemu tak bardzo lękamy się że nasze dziecko płacze? Przecież dla niego to jedyny sposób w jaki może nam zakomunikować swoje potrzeby? Przecież to, że manifestuje swoje potrzeby to oznaka tego, że nam ufa. Często przytaczam historię koleżanki, która adoptowała dziecko, 3 miesięczną dziewczynkę, która nie płakała bo pobyt w ośrodku nauczył ją że płacz nic nie da. Opiekunki mają dużo pracy i trzeba czekać na swoją kolej i tyle. Dziecko zaczęło płakać ok 6 miesiąca i jej mama płakała razem z nią. Płakała ze szczęścia, że jej dziecko jej na tyle zaufało, że manifestuje swoje potrzeby. 

Wniosek w zasadzie nasuwa się sam - nie bój się, że twoje dziecko płacze przytul je daj mu siebie, daj mu swoją miłość, swoją bliskość. 

Z perspektywy posiadania trójki dzieci wiem, że one potrzebują nas pozornie dość krótko. Jednak dobrze jest wiedzieć, że mam no kogo liczyć i że cokolwiek bym nie zrobił to czułe ręce mamy czy taty nas przytulą. Wiem i czuje , że przyjdzie taki moment, że to my tęsknimy za nimi jednocześnie rozumiejąc, że dla 16 latka świat jest ciekawszy niż rodzice. I jest to absolutnie wspaniałe uczucie wiedzieć, że część ciebie idzie w świat i zaczyna żyć i doświadczać tego co kiedyś sam przeżywałeś. I teraz doskonale  wiem czemu mam tyle radości i frajdy z posiadania 2 letniej manifestującej swoje potrzeby na maksa małej Asianny. 

No i temat uciekł, a miało być o noszeniu i europejskim tygodniu noszenia. No dobra nosiłam wszystkie swoje dzieci, bo czułam i słuchałam siebie i czułam, że to jest to czego potrzebują. Aśka miała to szczęście, że moja siostra pokazała nam chustę, a przyjaciółka pokazała jak motać. Oczywiście było mi mało wiec poszłam na warsztaty noszenia które wygrałam na jakiejś grupie.

Jednak cały czas czułam, że chce wiedzieć więcej i rozumieć bardziej. Zrobiłam szkolenie podstawowe, potem zaawansowane po nim od razu certyfikat. Oto jestem Certyfikowany doradcą noszenia międzynarodowej szkoły noszenia ClauWi®. To tylko mobilizuje aby pracować dalej nad sobą. Nie tylko mówić o tym ale realnie doświadczać zmian w swoim życiu. Tak samo jest z noszeniem tu nie chodzi o to, że jest to chwilowy lans i moda ale realna odpowiedź na potrzeby rodzica i dziecka. Jestem cały czas oczarowana moją siostrą, która ma trójkę dzieci rok po roku i często powtarza, że spacer z taka gromadką bez chusty byłby niemożliwy. Czy wszyscy muszą nosić swoje dzieci w chuście? Pewnie, że nie muszą to pomaga ale nie każdy ma taką potrzebę i spokojnie można wychować swoje dziecko bez noszenia go w chuście. 

Hasło europejskiego tygodnia noszenia to"noszenie łączy". co to oznacza ?

Łączy mamę i dziecko?

Łączy tatę z dzieckiem?

Łączy rodziców zapatrzonych w swojego maluszka w chuście?

Łączy rodziców którzy noszą w ten sposób swoje dziecko?

Łączy doradców noszenia ach te konferencje

Łączy chustujące mamy

Łączy ludzi ot tak po prostu