Dziecko w chuście ryczy mniej?

Chustowanie dzieci to nie tylko pomoc dla świeżo upieczonych rodziców aby wspólnie odnaleźć rytm dnia, to nie tylko nawiązywanie więzi, dawanie poczucia bezpieczeństwa, wspólne chwile razem – to przede wszystkim mniej ryczenia.  Płacz dziecka a zwłaszcza niemowlęcia potrafi wyprowadzić z równowagi ostoje spokoju, a co dopiero młodą mamę. Hormony po porodzie nie ułatwiają zadania no i nasza głowa, która świdruje nas myślami, że chyba coś nie tak skoro ono ciągle płacze a ja nie umiem go uspokoić. Tak celowo mówię o tym bo dla mnie to było bardzo istotne, że z dzieckiem w chuście mogłam wyjść z domu do ludzi i ono spało. Szłam sobie tak 5 albo 10 kilometrów bo po takiej drzemce moja mała była radosna i wesoła a cały dzień jakiś lepszy. Oczywiście bezpieczeństwo dziecka było dla mnie istotne jednak jeśli ktoś z Was miał albo ma taki egzemplarz jak ja to wie, że człowiek zrobi wszystko aby po prostu to małe stworzenie nie płakało. Oczywiście na początku nie było tak łatwo, czasami zdarzało się, że z 10 minut jakieś tańce szamańskie robiłam aby moje słodkie dzieciątko w końcu usnęło. Nogi ze stali idealnie przygotowane do biegania się zrobiły 🙂 od tego sprężynowania góra dół. Czy próbowałam innych rozwiązań niż chusta?

Oczywiście że tak!!! Leżaczek, szumiaczek, spowijanie dziecka, śpiewanie, kołysanie, na dworze spanie, na piłce skakanie nic nie pomagało. Wiem, że to moje subiektywne odczucie i u Was wcale tak nie musi być ale nam naprawdę chusta pomogła. Córeczka była blisko, odseparowana od świata a ja z każdym motaniem bardziej pewna swoich umiejętności i spokojniejsza co zapewne wpływało na nią. Bo wiecie spokojna mama to spokojne dziecko.

W swojej pracy doradcy noszenia bardzo dużo słyszę takich historii, że wieczór zapowiadał się kiepsko a chusta nas uratowała. Ja wiem, że nie każdy musi nosić swoje dziecko w chuście w końcu kiedyś tych chust nie było a dzieci jakoś się chowały. Przecież całkiem fajni z nas ludzie wyrośli. Jednak  wiem, że jak ktoś raz poczuł tą jedność z dzieckiem i to w jaki sposób poznajemy je dzięki tej bliskości będzie nosił i już. Wiem też, że dzieci z chust wyrastają i wolą odkrywać podłogę niż być ciągle noszone. Wiem, że choćbym chciała to nie jestem w stanie przyzwyczaić na siłę dziecka do noszenia bo naturalne jest, że w pewnym momencie potrzebuje już czegoś innego niż mamy i chusty. Zatem nie bój się, nie przyzwyczaisz dziecka do noszenia. Bycie blisko ma same zalety buduje poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie umacnia nas jako rodziców.Dziecko uczy się że, może na nas liczyć. Oczywiście bez chusty też możemy odpowiadać na jego potrzeby(trochę bardziej bolą ręce ale da się 🙂 .  Chusta jest narzędziem, które ma to nam ułatwić. Jest jednym ze sposobów aby było więcej czasu dla siebie. Wybór jak zwykle należy do Ciebie.  No i dziecko w chuście ryczy mniej – naprawdę mniej.

Dzieci nie chcą być noszone w chuście!!!

Matka ma potrzebę nosić dziecko, matka ma potrzebę bliskości i tulenia.

„Dziecko to ciało, skóra, kości, ścięgna. Dziecko nie chce być tulone. Jest mu dobrze jak leży samo bo lubi się wypłakać. Jeśli mama odpowiada na potrzeby dziecka to ma ze sobą problem bo przecież samo dziecko tego nie potrzebuje. Chustowanie dzieci to tylko rozrywka dla mamy a nie pomoc w adaptacji do nowych warunków życia małego człowieka. Przecież nie ma dzieci, które nie lubią być wożone w wózku, nie ma dzieci które lubią spać z rodzicami. Dzieci tak naprawdę to nie lubią być karmione piersią- to matki to lubią.”

To co napisałam to nie jest jakiś nie popularny pogląd to realne zdanie wielu kobiet. I ja rozumiem że absolutnie mają do tego prawo. Ja się z tym nie zgadzam ale też mam do tego prawo.

Rzetelna dyskusja- tak

Przekonywanie na siłę- nie.

Ośmieszanie czyjegoś wyboru-nigdy.

Szacunek dla drugiego człowieka tego malutkiego i dużego-zawsze.

Bądźmy blisko nie tylko w międzynarodowym tygodniu bliskość ale tak na co dzień, po prostu.

ps.Zdjęcie dwóch ojców bo oni jak chcą nosić i przytulać to jest ok 😉