Chustynkowa sesja od kuchni

Od bladego świtu Pani Fotograf próbowała okiełznać dzieci, chusty, dorosłych, kolejność dowolna. A co wyszło zobaczycie niebawem. Dziękujemy Luna Dream za piękne chusty.

Chustynkowa sesja od kuchni

 

6 rzeczy które pomogą nam nauczyć się nosić dziecko w chuście!

Chwytliwy tytuł podstawą wpisu 🙂 Zatem do dzieła

Niezbędne w udanym chustowaniu jest:

  1.  wyspane,nakarmione , zdrowe dziecko
  2. wyspany(haha), nakarmiony, spokojny rodzic
  3. znakomity profesjonalny doradca, taki który sam swe dziecko nosił bo wtedy doskonale rozumie jakie problemy mogą mieć rodzice z zamotaniem malucha
  4. dobrej jakości chusta
  5. pora w której  uczymy się chustować. Dzieci wolą ranki i popołudnia po drzemce, wieczory odradzam bo włącza się maruda przed snem a to nie pomaga . Oczywiście jeśli już opanowaliśmy sztukę motania to chusta fajnie działa jako wyciszenie przed spaniem albo kołysanie do snu.
  6. ćwiczenie, motanie. Z każdym zamotaniem dziecka będzie nam to szło sprawniej i lepiej. Trening czyni mistrza!!!

Coś byście dodali od siebie?

Ćwiczymy chustowanie na specjalnych lalkach:)

Jak ubierać dziecko do chusty lub nosidła?

Wrzesień niby lato a ja dziś poczułam,że jednak jesień się zbliża.W związku ze zmianą pór roku, zmianą garderoby nasuwa się pytanie no dobra a jak ja mam dziecko do chusty bądź nosidła ubrać?

Pierwsza myśl to nie przegrzewać, pamiętać że chusta jest dodatkową warstwą a dziecko  czerpie ciepło również od nas samych. Pamiętajmy również że wyznacznikiem ciepłoty dziecka jest temperatura na karku a nie to czy ma zimne rączki czy nóżki. W jesienne chłodne dni ubierałam mojej córce bodziaka rajstopki skarpetki na nóżki i coś na główkę. To wszystko. Zawsze była cieplutka po powrocie ze spaceru a nie spocona. Jeśli temperatura spadła poniżej 10 °C to ubierałam bawełniany kombinezon córce oczywiście 🙂 Sama zakładałam kardigan oversise , którym w razie większego wiatru mogłam dodatkowo okryć malucha. Chustę a właściwie jej ogonki też czasami wykorzystywałam jako dodatkowe okrycie zwłaszcza jak nas deszcz spotkał 🙂

Dobrym rozwiązaniem wg. mnie na najbliższe miesiące jest tzw. bluza dla dwojga. W takiej bluzie z reguły można nosić z przodu i na plecach. Moja dała radę nawet w mroźne dni, po prostu grubiej się pod nią ubrałam a dziecko miało polarowy kombinezon troszkę luźniejszy w stópkach aby mała mogła nimi swobodnie ruszać. Wybór bluz w necie jest ogromny i myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Ach i ta bliskość dziecka i to wzajemne grzanie się. Cudowne uczucie:)

Przy okazji chcę obalić mit o tym że nie można dziecka nosić w chuście w śpiochach czy pajacykach. Można tylko trzeba zwrócić uwagę aby stópki nie były podwinięte i mogły swobodnie się ruszać czyli lepiej za duże śpiochy niż za małe.

Pod chustę nie ubieramy też puchaciastych kombinezonów, trudniej wówczas dociągnąć chustę no i można przegrzać dziecko.

Noszenie dziecka w chuście czy nosidle to sama radość. Czas jesieni to czas spacerów i cieszenia się promykami słońca. Zatem udanych jesiennych spacerów 🙂

 

 

 

 

 

Czy chustowanie jest proste?

Czy chustowanie jest proste, szybkie i przyjemne? Jest to najczęściej zadawane pytanie przez rodziców chcących rozpocząć swoją drogę z noszeniem w chuście. Oczywiście z perspektywy swojego doświadczenia i osobistej praktyki mogę powiedzieć tak to proste. Tak będzie Wam łatwiej, znieść dziecko po schodach, zrobić sobie kanapkę bo są wolne ręce.

Jednak nie od razu Rzym zbudowano, potrzeba czasem ileś razy zamotać, poczuć chustę, ułożyć sobie w głowie by cieszyć się wolnością jaką ofiaruje nam chusta. Bo to co dziś jest dla nas trudne jutro może być proste i zależy to w dużej mierze od nas samych. Jestem dziś bardzo poruszona tym  jak fantastycznie rodzice pracują i ile wysiłku wnoszą aby dobrze zachustować swoje dziecko.

Praktyka czyni mistrza zatem jeśli jesteście na początku przygody z chustami to wiążcie, motajcie i pytajcie.

Zawsze chętnie pomogę Wam rozpocząć przygodę chustonoszeniem 🙂

Morza szum ptaków śpiew złota plaża i nosidło czyli jak nie umęczyć się na plaży z rocznym dzieckiem

W tym roku niespodziewanie przyszło mi spędzić kilka dni nad polskim morzem. No to wiecie już co to znaczy. Słońce, deszcz, wiatr pogoda zmienna prawie jak moje emocje 🙂 a do tego roczniak co to wszystko by zjadł i kamyk na plaży i piasek a do wody ciągnie niczym wyklute młode żółwie z Galapagos. No łatwo nie jest. odetchnąć można jak dziecko śpi no to może wózek? Dziecię będzie słodko spać a my w tym czasie będziemy podziwiać nadmorskie widoki. No i pojawia się kilku  umęczonych rodziców ciągnących pojazdy po plaży. Oczywiście  budzi to mój szacunek i podziw bo z natury leniwa jestem i mnie by się nie chciało  tak się w tym piasku kopać. Oczywiście to moje subiektywne odczucia bo ja w tym czasie wrzuciłam dziewczę me roczne w nosidło i spokojnie spacerowałam sobie plażą podziwiając zmieniającą się pogodę.