6 powodów by tata nosił swoje dziecko w chuście?

Matki Polki pokochały noszenie w chuście – to już jest fakt. Zresztą nie dziwi mnie to wcale, sama wiem jak bardzo mi pomógł ten kawałek materiału.

Zrobię kiedyś o tym wpis, a dzisiaj chciałabym pokazać dlaczego tata też powinien nosić swoje dziecko.

Zapytałam o to pewnego ojca 3 dzieci, który swoje ostatnie dziecko nosi od urodzenia do teraz czyli jakieś 20 miesięcy, co dało i cały czas daje mu osobiście noszenie w chuście.

Panie Tato dlaczego noszenie dziecka w chuście jest fajne?

Odpowiedź taty:

  • z dzieckiem w chuście wygląda się dobrze i budzi się ogólny podziw społeczeństwa 🙂 serio 🙂
  • czuje się dumny, że jestem w stanie uspokoić swoje dziecko tak jak to robi mama
  • czuje się niesamowita więź ze swoim dzieckiem, jest to cudowne uczucie kiedy dziecko przytula się do ciebie będąc w chuście. Nie nosiłem w ten sposób mojej 2 dzieci i cieszę się że mogę moją najmłodsza tak nosić
  • swego czasu moja żona dość intensywnie jeździła po Polsce i dzięki temu że córeczka uspokajała się w chuście i spała mogłem spokojnie z nią spacerować i po prostu być blisko co jest absolutnie niezwykłe. Przychodziłem na karmienie małej i było ok bylem w stanie trochę tą mamę zastąpić
  • nosząc swoje dziecko w chuście bądź nosidle spędza  sie z dzieckiem więcej czasu, chodzi się, kosi sie trawę, można mecz obejrzeć można bardzo wile rzeczy zrobić  albo po prostu być z dzieckiem
  • ma się mniej marudną żonę 🙂 serio , moja żona spokojnie mogła iść na koncert i wiedziałem, że w razie dramatu „ryczę bo nie mam mamy” jestem w stanie zamotać i utulić, uspokoić moje dziecko a wiadomo że zrelaksowana żona w domu to skarb.

Dziękuje Ci bardzo to inspirujące zwłaszcza o tej zrelaksowanej żonie 🙂

Nic dodać nic ująć, ja się bardzo cieszę ,że tatusiowie chcą nosić i sama w swojej doradczej pracy widzę jak wspaniale sobie radzą jakim są wsparciem dla swoich partnerek. Razem tworzą niezwykły team chustorodzica 🙂

Trudno się nie zgodzić z faktem,że taki noszący tata budzi sympatie:)

Dzieci nie chcą być noszone w chuście!!!

Matka ma potrzebę nosić dziecko, matka ma potrzebę bliskości i tulenia.

„Dziecko to ciało, skóra, kości, ścięgna. Dziecko nie chce być tulone. Jest mu dobrze jak leży samo bo lubi się wypłakać. Jeśli mama odpowiada na potrzeby dziecka to ma ze sobą problem bo przecież samo dziecko tego nie potrzebuje. Chustowanie dzieci to tylko rozrywka dla mamy a nie pomoc w adaptacji do nowych warunków życia małego człowieka. Przecież nie ma dzieci, które nie lubią być wożone w wózku, nie ma dzieci które lubią spać z rodzicami. Dzieci tak naprawdę to nie lubią być karmione piersią- to matki to lubią.”

To co napisałam to nie jest jakiś nie popularny pogląd to realne zdanie wielu kobiet. I ja rozumiem że absolutnie mają do tego prawo. Ja się z tym nie zgadzam ale też mam do tego prawo.

Rzetelna dyskusja- tak

Przekonywanie na siłę- nie.

Ośmieszanie czyjegoś wyboru-nigdy.

Szacunek dla drugiego człowieka tego malutkiego i dużego-zawsze.

Bądźmy blisko nie tylko w międzynarodowym tygodniu bliskość ale tak na co dzień, po prostu.

ps.Zdjęcie dwóch ojców bo oni jak chcą nosić i przytulać to jest ok 😉

Jak ubierać dziecko do chusty lub nosidła?

Wrzesień niby lato a ja dziś poczułam,że jednak jesień się zbliża.W związku ze zmianą pór roku, zmianą garderoby nasuwa się pytanie no dobra a jak ja mam dziecko do chusty bądź nosidła ubrać?

Pierwsza myśl to nie przegrzewać, pamiętać że chusta jest dodatkową warstwą a dziecko  czerpie ciepło również od nas samych. Pamiętajmy również że wyznacznikiem ciepłoty dziecka jest temperatura na karku a nie to czy ma zimne rączki czy nóżki. W jesienne chłodne dni ubierałam mojej córce bodziaka rajstopki skarpetki na nóżki i coś na główkę. To wszystko. Zawsze była cieplutka po powrocie ze spaceru a nie spocona. Jeśli temperatura spadła poniżej 10 °C to ubierałam bawełniany kombinezon córce oczywiście 🙂 Sama zakładałam kardigan oversise , którym w razie większego wiatru mogłam dodatkowo okryć malucha. Chustę a właściwie jej ogonki też czasami wykorzystywałam jako dodatkowe okrycie zwłaszcza jak nas deszcz spotkał 🙂

Dobrym rozwiązaniem wg. mnie na najbliższe miesiące jest tzw. bluza dla dwojga. W takiej bluzie z reguły można nosić z przodu i na plecach. Moja dała radę nawet w mroźne dni, po prostu grubiej się pod nią ubrałam a dziecko miało polarowy kombinezon troszkę luźniejszy w stópkach aby mała mogła nimi swobodnie ruszać. Wybór bluz w necie jest ogromny i myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Ach i ta bliskość dziecka i to wzajemne grzanie się. Cudowne uczucie:)

Przy okazji chcę obalić mit o tym że nie można dziecka nosić w chuście w śpiochach czy pajacykach. Można tylko trzeba zwrócić uwagę aby stópki nie były podwinięte i mogły swobodnie się ruszać czyli lepiej za duże śpiochy niż za małe.

Pod chustę nie ubieramy też puchaciastych kombinezonów, trudniej wówczas dociągnąć chustę no i można przegrzać dziecko.

Noszenie dziecka w chuście czy nosidle to sama radość. Czas jesieni to czas spacerów i cieszenia się promykami słońca. Zatem udanych jesiennych spacerów 🙂

 

 

 

 

 

Czy chustowanie jest proste?

Czy chustowanie jest proste, szybkie i przyjemne? Jest to najczęściej zadawane pytanie przez rodziców chcących rozpocząć swoją drogę z noszeniem w chuście. Oczywiście z perspektywy swojego doświadczenia i osobistej praktyki mogę powiedzieć tak to proste. Tak będzie Wam łatwiej, znieść dziecko po schodach, zrobić sobie kanapkę bo są wolne ręce.

Jednak nie od razu Rzym zbudowano, potrzeba czasem ileś razy zamotać, poczuć chustę, ułożyć sobie w głowie by cieszyć się wolnością jaką ofiaruje nam chusta. Bo to co dziś jest dla nas trudne jutro może być proste i zależy to w dużej mierze od nas samych. Jestem dziś bardzo poruszona tym  jak fantastycznie rodzice pracują i ile wysiłku wnoszą aby dobrze zachustować swoje dziecko.

Praktyka czyni mistrza zatem jeśli jesteście na początku przygody z chustami to wiążcie, motajcie i pytajcie.

Zawsze chętnie pomogę Wam rozpocząć przygodę chustonoszeniem 🙂

Morza szum ptaków śpiew złota plaża i nosidło czyli jak nie umęczyć się na plaży z rocznym dzieckiem

W tym roku niespodziewanie przyszło mi spędzić kilka dni nad polskim morzem. No to wiecie już co to znaczy. Słońce, deszcz, wiatr pogoda zmienna prawie jak moje emocje 🙂 a do tego roczniak co to wszystko by zjadł i kamyk na plaży i piasek a do wody ciągnie niczym wyklute młode żółwie z Galapagos. No łatwo nie jest. odetchnąć można jak dziecko śpi no to może wózek? Dziecię będzie słodko spać a my w tym czasie będziemy podziwiać nadmorskie widoki. No i pojawia się kilku  umęczonych rodziców ciągnących pojazdy po plaży. Oczywiście  budzi to mój szacunek i podziw bo z natury leniwa jestem i mnie by się nie chciało  tak się w tym piasku kopać. Oczywiście to moje subiektywne odczucia bo ja w tym czasie wrzuciłam dziewczę me roczne w nosidło i spokojnie spacerowałam sobie plażą podziwiając zmieniającą się pogodę.